Dyrektor MAH: “Wystawa w kazamacie była źle zabezpieczona”

Zdaniem dyrekcji głogowskiego muzeum wystawa w kazamacie nie była należycie zabezpieczona przez jej organizatorów  – “Źle się dzieje, że do wystawiania zabytków przymierzają się amatorzy, którzy nie znają zasad zabezpieczania zbiorów i szanowania ich” – mówi Leszek Lenarczyk, dyrektor muzeum. Twierdzi on też, że miejscem zabytków, także tych militarnych, jest muzeum. W wyniku włamania do głogowskiej kazamaty skradziona została część kolekcji militariów z prywatnych zbiorów Bogusława Werstaka.

Wczoraj informowaliśmy na naszym portalu o kradzieży jaka miała miejsce w głogowskiej kazamacie. Skradziona została część kolekcji, która się tam znajdowała. Kolekcja wcześniej prezentowana była na wystawie w ramach akcji “Zima w Twierdzy”. Skradzione eksponaty pochodziły z prywatnych zbiorów Bogusława Werstaka, który jest członkiem Stowarzyszenia Miłośników Głogowskich Fortyfikacji. Właściciel kolekcji oszacował starty na ok. 18 tysięcy złotych, jednak ich wartość historyczna i sentymentalna jest o wiele większa.

Spawa kradzieży w głogowskiej kazamacie poruszyła nie tylko właściciela i organizatorów wystawy, ale także głogowskie muzeum, które zajęło stanowisko w tej sprawie.

“Zabytki, także te militarne, powinny znajdować się w muzeach – takie stanowisko od lat prezentuje Muzeum Archeologiczno – Historyczne w Głogowie. Okazją do jego przypomnienia jest kradzież militariów z kazamaty w głogowskiej fosie” – czytamy w wydanym oświadczeniu.

Dyrekcja muzeum twierdzi, że wystawa w kazamacie nie była należycie zabezpieczona przez jej organizatorów czyli Stowarzyszenie Miłośników Głogowskich Fortyfikacji „Twierdza Głogów” i przypomina, że skradzione militaria są w myśl prawa zabytkami i jako takie powinny być odpowiednio zabezpieczone. Jednak nie zawsze takie zabytki pozyskiwane są zgodnie z prawem. Często wykopywane są z ziemi przez poszukiwaczy z detektorami metalu. Działanie takie, bez odpowiedniego zezwolenia wydanego przez konserwatora zabytków, jest przestępstwem.

– “Źle się dzieje, że do wystawiania zabytków przymierzają się amatorzy, którzy nie znają zasad zabezpieczania zbiorów i szanowania ich. Szanuję hobby, jednak o ile jest ono legalne. Odnośnie tego przypadku to obawiam się, że jeżeli ktoś zaczął kraść zabytki, to może to zagrażać także muzeum” – mówi Leszek Lenarczyk, dyrektor Muzeum Archeologiczno – Historycznego w Głogowie. – “Nie jest to dobra rzecz, że tak łatwo kradnie się zabytki. Nie jest też dobre to, że poza obiegiem oficjalnym funkcjonuje duża ilość, nie do końca legalnie pozyskanych zbiorów” – dodaje.

– “Ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami dopuszcza poszukiwania prowadzone przy pomocy detektorów, ale dopiero po uzyskaniu zezwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków, lub delegatury Państwowej Służby Ochrony Zabytków. Badania takie musi nadzorować osoba z odpowiednimi uprawnieniami. Zwykle jest to archeolog, który ukończył studia w systemie stacjonarnym i odbył dwunastomiesięczną praktykę wykopaliskową. Zabytki, które znajdują się w ziemi są własnością skarbu państwa i zabieranie ich jest kradzieżą” – przypomina dyrektor Lenarczyk.

Zdaniem dyrektora nie do końca zgodne z prawem jest również pozyskiwanie zabytków na portalach aukcyjnych. Na bieżąco są one monitorowane przez specjalne komórki utworzone przy Narodowym Instytucie Dziedzictwa i komendzie głównej policji. Również w Głogowie dobrze układała się do tej pory współpraca muzealników z policją w zakresie ochrony dóbr kultury. W tej materii Muzeum Archeologiczno – Historyczne współpracuje także z profesorem Maciejem Trzcińskim, biegłym sądowym i autorytetem z dziedziny rabowania zabytków przez poszukiwaczy skarbów.

Zabytki powinny trafiać do muzeów, jednak mogą one przyjmować tylko te, co do których nie ma wątpliwości z jakiego źródła pochodzą. W sprawie przechowania, czy też właściwego zabezpieczenia militariów skradzionych z kazamaty, nikt do muzeum nie zgłaszał się – “Między innymi z powodu nieudokumentowanego pochodzenia zabytków prezentowanych podczas akcji „Lato w Twierdzy” i „Zima w twierdzy” Muzeum Archeologiczno – Historyczne wycofało się z tych przedsięwzięć” – wyjaśnia Maciej Iżycki, rzecznik prasowy głogowskiego muzeum.

Przed laty muzeum zaproponowało gminie utworzenie staromiejskiego oddziału Muzeum Archeologiczno – Historycznego. W jego skład miała wejść wieża ratuszowa, sukiennice, ruiny kościoła św. Mikołaja oraz elementy twierdzy. Plan był taki, by w ruinach kościoła św. Mikołaja prezentowana była zabytkowa kamieniarka pochodząca z terenu Starego Miasta, zaś w bloku koszarowym – zabytki związane z głogowską twierdzą. Pracownicy oddziału mieli dbać również o to, by cyklicznie zmieniały się wystawy w ratuszowej wieży. Pomysł ten nie został jednak zrealizowany.

Rzecznik prasowy Urzędu Miasta nie chce komentować całej sprawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Subskrybuj nasz Newsletter

Otrzymuj najnowsze informacje o wydarzeniach z powiatu głogowskiego prosto do swojej skrzynki pocztowej.

You May Also Like

Rokaszewicz, Bożek, Majewski? Który z nich zdobędzie najwięcej głosów mieszkańców Głogowa?

W wyborach samorządowych 2018 o fotel prezydenta miasta Głogowa ubiega się 3 kandydatów: obecny włodarz miasta Rafael Rokaszewicz, Przemysław Bożek oraz Sławomir Majewski. Jakie mają pomysły i jak wygląda ich wizja przyszłości Głogowa? Co planują i obiecują głogowianom? Przedstawiamy programy wyborcze wszystkich 3 kandydatów, a Wy porównujcie, oceniajcie i decydujcie, który z nich jest najlepszy. Wybory samorządowe już w najbliższą niedzielę, lokale wyborcze będą otwarte od godziny 7.00 rano, głosować będzie można do godziny 21.00….

Jedno nielegalne składowisko i 2 prawdy…Kto tu kłamie?

Nielegalne składowisko niebezpiecznych odpadów mieszczące się przy ul. Południowej 8 w Głogowie po raz kolejny wywołało burzliwą dyskusję. Kilka dni temu głos w sprawie zabrał Norbert Penza, przewodniczący Komisji Ekologii, Zdrowia, Sportu i Turystyki Rady Miejskiej w Głogowie. Według Norberta Penzy lista zaniedbań prezydenta miasta Rafaela Rokaszewicza w tej sprawie jest długa- zbyt późna reakcja i brak informacji dla opinii publicznej to tylko dwa z licznych zarzutów radnego. Ponieważ w artykule „Prawda o nielegalnym składowisku odpadów”, nazwisko obecnego włodarza pojawiło się aż kilkanaście razy, on sam poczuł się wywołany do odpowiedzi. I choć prawda może być przecież tylko jedna, to podczas wczorajszej konferencji prasowej Rafael Rokaszewicz przedstawił tą swoją. Wypowiedź prezydenta może niektórych uspokoić, zaskoczyć, a innych chyba trochę rozczarować, w końcu każdy chce mieć rację po swojej stronie…